Do Karoli – list trzeci – lato

Do Karoli 

(List trzeci – lato)

Za mną kolejne lato bez Ciebie.

W czerwcu spotkałam się z przyjaciółką ze szkoły średniej. Nie poznałaś jej, była świadkiem na moim ślubie, i jeszcze przed Twoimi urodzinami, wyjechała na inny kontynent. Wspominałyśmy przeróżne historie z czasów gdy byłyśmy nastolatkami z dziwnymi wyobrażeniami o przyszłości. Kochałam wówczas rodziców, dziadków, siostrę, koleżanki i koledzy zajmowali dużo mojej przestrzeni, czasami jakiś chłopak stawał się najważniejszy, ale Ciebie w moim życiu jeszcze nie było. Wszystkie uczucia były lżejsze od miłości rodzicielskiej i dzisiejszej tęsknoty. 

 Miałaś dziewięć lat, gdy pierwszy raz pojechałyśmy nad “nasze” jezioro i później bywałyśmy tam każdego roku. Gdy dorosłaś i zamieszkałaś osobno, nadal każdego lata spędzałyśmy wspólnie kilka dni. Było cudnie, tak jak to bywa latem w pięknych miejscach, z kochanymi ludźmi. Swoją obecnością wprowadzałaś dużo pozytywnej energii, chociaż czasami mocno iskrzyło. Byłaś jak lato, kolorowe, pełne radości i słońca, przeplatane deszczem i burzami. Każdy wakacyjny wyjazd z Tobą, był pełen ekspresji, bez względu na to, czy  miałaś osiem lat, czy dwadzieścia osiem. Dużo się zawsze działo, od zawsze przyciągałaś przygody. 

Kiedyś spacerowałyśmy w sporej grupie dorosłych i dzieci po Ogrodzie Zoologicznym, gdy chodzący wolno paw nagle wskoczył na twoją siedmioletnią głowę i uszczypnął cię w twarz w okolicy oka. Spanikowaliśmy wszyscy, byłam przerażona, Ty jeszcze bardziej i przez kilka lat bałaś się ptaków, nawet krakowskich gołębi.  Dlaczego zaatakował właśnie Ciebie? 

Kilka lat temu, podczas pobytu nad naszym jeziorem, poszłyśmy obie na obiad.Piękny widok z tarasu restauracji, pyszne jedzenie, radosny nastrój i nagle kilka os zaczęło krążyć dookoła Ciebie. Nie zwracały uwagi na mnie, ani na kilkunastu innych gości restauracji, tylko skupiły się na tobie. Nasze gwałtowne wymachiwania rąk, w celu ich przegonienia, skończyły się strąceniem ze stołu szklanek z napojami. Mimo tego było zabawnie i bardzo sympatycznie. 

Jakiś czas później, podczas odpoczynku na leśnej polanie, obsiadły ciebie mrówki. Byłyśmy wówczas z rodzinką, wszyscy siedzieliśmy na trawie, a mrówki wybrały tylko Ciebie. Podskakiwałaś śmiesznie strzepując je z siebie, przypominałaś trochę Telimenę, którą, na innej polanie i w innym czasie, również mrówki oblazły. 

Gdy jestem w miejscach, w których bywałyśmy razem, wspomnienia wyświetlają się jak oglądany film. Chociaż tego nie widać, bo nie noszę już czerni i uśmiecham się do ludzi, Ty jesteś cały czas ze mną. Gdy spaceruję z psem ścieżką, którą przemierzałyśmy razem przez lata, idziesz ze mną, jako kilkuletnia dziewczynka prowadzoną za rękę, zbuntowana nastolatką, albo dorosła kobieta, opowiadającą mi o swoim świecie. Na łodzi pamiętam wspólne regaty, zabawy w wodzie, ogniska i noc, którą spędziłyśmy same w kabinie w czasie długiej, letniej burzy.

Nie uciekam od miejsc przepełnionych wspomnieniami, dobrze, że mam aż tyle, szkoda, że tylko tyle. 

Nastała jesień, pora nostalgii, chociaż nie jestem już nad naszym jeziorem, nadal jesteś ze mną, zwłaszcza gdy maluję, wspominam i rozmyślam. 

Chciałabym wszystkim poradzić, żeby nie żałowali czasu dla najbliższych, nawet ten spędzony na beztroskiej, wspólnej zabawie, bywa bezcenny.

Do następnego. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *